Na parapecie nieba

Książki towarzyszyły mi odkąd pamiętam. Czytać umiałam zanim poszłam do „zerówki”. W podstawówce miałam dwie fantastyczne nauczycielki polskiego. Pierwsza to Pani Styś. W czwartej klasie poprosiła, abym zaczęła opisywać otaczający mnie świat. Sprawdzała moją pisaninę i poprawiała błędy. Potem odeszła, a na jej miejsce przyszła Pani Kosma. Mnie nauczyła samodzielnego myślenia. Z uwagą słuchała każdego ucznia o ile ten nie zaczynał od słów „W tym utworze autor miał na myśli…”. Pamiętam jak powiedziałam na lekcji, że nie będę czytać wierszy Baczyńskiego, bo są głupie. „Skąd wiesz,że są głupie jak ich nie przeczytałaś? I za to dostajesz dwóję.” Wiersze przeczytałam i się zachwyciłam. Uwielbiała Fredrę. Wiem, że sama też pisała. Gdyby miała skrzydła to na pewno były by to kartki książek. Nauczyciel z pasją i tą pasją w mniejszym lub większym stopniu zarażała innych.

Zastanawiałam się czy nie wstawić pierwszego wiersza jaki znalazłam, ale jednak odpuszczę. Może kiedyś… 🙂 Góry. Ja źle się w górach czuję. Nie mogę oddychać, zatyka mi uszy, mam lęk wysokości. Ale góry zachwycają. Daleko do ziemi, chmury na wyciągnięcie ręki. Miałam wrażenie, że siedzę na parapecie nieba. I taki jest właśnie tytuł tomika z piętnastoma wybranymi wierszami i tak właśnie zaczyna się utwór poniżej napisany przeze mnie 07.11.1991

EL CONDOR PASA
Na parapecie nieba
siedzi Wiatr
i gra na srebrnym flecie
El condor pasa,
a kiedy skończył
spotkał Ciszę
z wachlarzem słów
niewypowiedzianych
ona wtuliła się
w jego zimne dłonie,
a łzy zamarzały
na paznokciach …

A dlaczego El condor pasa? A widzieliście Machu Picchu (Patallaqta). Już same zdjęcia robią wrażenie.

Tomik znajdziecie tutaj: https://www.beezar.pl/ksiazki/na-parapecie-nieba

Pozdrawiam. Kasia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *