2 listopada.

W sobotę wybraliśmy się do Skotnik. Jedna czwarta cmentarza jak się okazało to bliższa lub dalsza rodzina. Cmentarz nieduży. Najwcześniejsze daty pochówków były z II Wojny Światowej. Czy starsze poszły w zapomnienie, czy może jest jeszcze inne miejsce? Może przy pałacyku? Ale było za zimno, a raczej ja za lekko ubrana. 🙂 Uwagę przyciąga kilkusetletni drewniany kościół. Trochę więcej na stronie https://diecezja.radom.pl/skotniki-koneckie-parafia-pw-niepokalanego-poczecia-nmp/. Akurat trwała msza i nie robiłam zdjęć wewnątrz. Jak to się mówi – co się odwlecze to nie uciecze. Przynajmniej będę miała okazję jeszcze raz pojechać. Niedaleko wejścia znajduje się figura Chrystusa Frasobliwego. Na terenie kościoła tablice upamiętniające partyzantów i osoby związane szczególnie z parafią. No i niespodzianka. O „Felusiu” słyszałam i czytałam. Skotniki gdzieś podczas lektury mi umknęły i zaskoczeniem była tablica upamiętniająca „Felusia”. Cały artykuł o „Felusiu” możecie przeczytać tutaj https://www.konskie.org.pl/2011/03/nazywali-ja-felus.html. Okolice Skotnik to przede wszystkim niesamowite lasy o baśniowej scenerii. Przynajmniej tam, gdzie ja byłam jako dziecko i co pamiętam. No i Pilica – rzeka w której uczyłam się pływać.

Pozdrawiam, Kasia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *